|
Zupełnie przypadkowo
wzięłam katalog z wystawy w Kielcach w roku 2000 i wybrałam
pierwszą sukę arlekinkę. Znalazłam kontakt do hodowcy. Akurat miałam dużo szczęścia, bo suka była szczenna. Więc zamówiłam szczeniaka psa arlekina. Po kilkunastu tygodniach już nasz ukochany pies był z nami. Piękny arlekin, mocny, potężny pies o wielkim sercu!!! Niestety w wieku ok. 3 m-cy zaczęły się poważne problemy zdrowotne
naszego kochanego Akiego. Potem był już tylko ból, rozpacz, płacz, lament. Wszystko, co może być najgorsze. Lekarze,
specjaliści - poruszone pół Polski! Niestety choroba postępowała ..........., potem już coraz mniej siły na walkę, próby....... Były już tak krytyczne momenty, że mówiliśmy wspólnie z mężem, że już nigdy dogi....., nigdy psy........ Ciągła walka o życie, każda chwila z Akim była cenna!!! Po około 4 miesięcznej walce o życie psa udało się pies żyje! Niestety to, co pozostawiła choroba było już nieodwracalne, nie tylko powierzchowne zmiany anatomii, ale również poważne zmiany w psychice psa. Nasz ukochany pies nie tolerował dzieci. Były momenty, że pies rzucał się na nasze dziecko. A to już u mnie w domu nie było dopuszczalne. Nigdy bym nie myślała nawet o wyborze między psem i dzieckiem.....
Znalazłam mu dom, bardzo dobry dom z kochającymi ludźmi, z domkiem, ogródkiem a przede wszystkim dom gdzie nie było dzieci. A sam Aki był wielkim dzieckiem nowych Państwa . Naprawdę to, co przeżyłam z tym psem bardzo mnie zmieniło.
To bardzo gorzkie doświadczenie życiowe rozbudziło we mnie dużo nieufności do ludzi, lekarzy ....... z drugiej strony narodziła się we mnie wielka miłość do psów. Aki choć niezmiernie cierpiał, zawsze potrafił jak przyszłam do niego mnie polizać czy podać łapę. Tak jakby rozumiał, jakby mówił nie martw się........ Naprawdę Aki był psem, którego nigdy nie zapomnę, potrafił z dumą i godnością znosić cały ten okrutny ból. To dzięki niemu tak bardzo kocham dogi niemieckie w każdym osobniku tej rasy doszukuje się Akiego, szukam tego czegoś, czego tak naprawdę nie potrafię opisać, nazwać. Tej bezgranicznie wielkiej miłości psa do człowieka i to nie tylko w chwilach szczęścia, ale i w chwilach bardzo trudnych. Tej prawdziwej przyjaźni, tego niezmiernie wielkiego dożego serca. W lutym 2002 roku, kiedy już Aki mógł wreszcie cieszyć się swym psim życiem, był na tyle zdrowy, że mógł swobodnie biegać, bawić się, nadrabiać cały stracony czas - oddałam go do bardzo dobrych ludzi
- wyrósł na bardzo pięknego psa, którego nadal bardzo kochałam. Oczywiście rozstanie z
ukochanym Akim było dla całej naszej rodziny bardzo trudne, byliśmy z tym psem bardzo uczuciowo związani, no ale stało się..........
Potem niezmierna pustka w domu, smutek i nieustanny brak
przejrzystej drogi w przyszłość......
...jednak pewnego dnia jak Feniks z popiołów... odrodziła
się we mnie nadzieja, że jeszcze nie wszystko stracone, że
czasami upór w tym co robimy pozwala odnieść nam sukces -
postanowiłam mimo wszystko założyć hodowlę psów i bez względu na
to, jaką będę hodować rasę to będzie ona nosić przydomek "KRÓL ARLEKIN"
na cześć naszego kochanego arlekina - Akiego. Wiedziałam, że mój mąż nie zgodzi się na doga
ponieważ te wręcz traumatyczne przeżycia związane z
tą rasą były dla niego zbyt świeże a piękne wizje o niej wręcz
legły w gruzach, mąż przeżył bardzo te wszystkie wydarzenia
chyba jeszcze bardziej niż ja, gdyż był bezpośrednim
uczestnikiem wszystkich przeprowadzanych badań. Dlatego po cichu za jego plecami wertowałam ogłoszenia o sprzedaży szczeniąt
nie chcąc by powróciły złe wspomnienia.
Bardzo podobały mi się buldożki francuskie a swoim
jakże pociesznym temperamentem i nietuzinkowym wyglądem nie przeraziłyby męża, który w ogóle nie chciał słyszeć o psach!!! Znalazłam ogłoszenie o sprzedaży
czteromiesięcznej suczki buldoga francuskiego i to jeszcze wystawowej. Nawiązałam kontakt z hodowcą. Krótka rozmowa i
byłam pewna muszę
tylko przekonać męża. Wysłałam mu fotkę suczki e-mailem do pracy, po czym dostałam odpowiedź dosłownie taką: "Co to za kotek?". Co dla mnie było równoznaczne ze słowem "tak". I w taki oto sposób przybyła do nas piękna suczka -GIENIA
FILUTKA od Rudej Wiedźmy. Wspaniały towarzysz zabaw mojego dziecka, nasza maskotka. Sunia swój pierwszy debiut miała w marcu 2003 roku i w zaledwie
trzy miesiące zdobyła 6 x CWC, 2 x CACIB, 4 x NSwR. Obecnie jest
Championem Polski, wydała na świat dwa piękne mioty (Miot A,
Miot D). A jej dzieci kontynują karierę mamy i osiągają
wspaniałe rezultaty na ringach wystawowych.
Ale we mnie ciągle gdzieś tam głęboko w sercu siedziała myśl o dogach niemieckich. Ciągle marzyłam, wspominałam..... czegoś mi brakowało.
W niedługim czasie po zakupie buldożki nabyłam sukę doga niemieckiego - BERISHA Thidalium. Naprawdę wspaniała suka, opiekuńcza i wspaniała
dla dzieci. Mogłaby godzinami spędzać czas na zabawach z moim synem. Suczka o wielkim sercu.
Bardzo oddana, która kocha wszystkich dobrych ludzi i spełnia się jako obrońca przed obcymi. BERISHA
została matką dwóch miotów (Miot B, Miot C) jej szczenięta
również otrzymują doskonałe lokaty na ringach.
Zakup psa
SERGIO LEONE Moloseum był chyba najbardziej spontaniczny.
Po prostu podobały mi się niezmiernie szczeniaki w hodowli Moloseum i serce podpowiadałoby mieć w domu małego
płaszczowego pięknego, mocnego psa.
Leon jest przeciwieństwem BERISHY, zarówno w anatomii jak i w charakaterze te dwa dogi różnią się bardzo. Leon to typ powolnego, ociężałego siłacza
prawdziwego samca a Berisha smukła, rosł a suczka o
delikatniejszym kośćcu. Leon bardzo przypomina mi Akiego, ciągle się do mnie przytula, podaje łapę, daje całusy, przekochany pies.
SERGIO (Leon) prócz swego wspaniałego temperamentu jest pięknym
eksterierowo psem , świadczą o tym jego osiągnięcia wystawowe i
zdobyte tytuły- Młodzieżowego Championa Polski i Championa
Polski. Jest
on również sprawdzonym reproduktorem - ojcem dwóch miotów - Miot
C Król Arlekin oraz Miot X Molosem.Szczenięta po naszym psie już zaczynają swe debiuty na ringach z
doskonałymi lokatami. SERGIO jest ojcem kilku przepięknych
arlekinów w hodowli Moloseum np. Xadrian, Xavier , Xanadu.
Arlekiny te do złudzenia przypominają mi Akiego ( psa - dzięki
któremu powstała hodowla Król Arlekin).
Suczka AMORE MIO Król Arlekin oraz AMOR
of LOVE Król Arlekin urodziły się w naszej hodowli . Z uwagi na
ich wyjątkowy eksterier i chęć rozwijania i doskonalenia hodowli
buldozków francuskich pozostały w domu jako wybrańcy z Miotu A.
AMORE MIO Król Arlekin jest już Młodzieżowym Championem Polski a
AMOR of Love Król Arlekin jest na ukończeniu dorosłego
Champiuonatu Polski i posiada uprawnienia Reproduktora.
AMORE MIO jest matką dwóch przepięknie zapowiadających się
szczeniąt buldoga francuskiego MIOTU F.
Latem 2004 roku do domu przybyła suczka buldoga francuskiego
FIONA ROZBAWIONA Chmiel L.A. Z
uwagi na jej umaszczenie (biało-czarne) zapragnęliśmy wspólnie z
mężem by w naszym domu zamieszkała buldożka
innej maści niż te które mieliśmy do tej pory. I tym sposobem
FIONA trafiła do naszego domu.FIONA jest bardzo mocną i dużą suką. Ma wspaniały towarzyski
temperament. We wrześniu 2005 roku została matką 11
szczeniąt buldoga francuskiego - Miotu E.Jest
to jeden z najliczniejszych miotów w historii hodowli buldoga
francuskiego.
Jesienią 2005 roku do naszego domu przyleciał z Rosji
beżowy buldożek francuski z bardzo sławnej i dobrej hodowli-
LORD OF THE KINGDOM Palevy Buldog.
LORD
( po domowemu Borys) jest bardzo obiecującym samcem i
pokładamy w nim duże nadzieje na przyszłość.
Niezmiennie jednak naszym marzeniem jest kiedyś odnieść taki sukces hodowlany by dosłownie powtórzyć, sklonować drugiego Akiego. Psa arlekina o tak potężnym wielkim sercu, wspaniałej budowie i wielkiej mądrości.. Prawdziwego przyjaciela człowieka, na którym w każdej chwili życia można polegać -
naszego wymarzonego - KRÓLA ARLEKINA!
Niech się ziści......................................................
Czerwiec 2003 roku
oraz Luty 2006 rok |